Poranne naleśniki…
Nie zawsze mam ochotę na gotowanie w niedzielne poranki, ale tym razem w okolicach godziny siódmej rano natknęłam się na kulinarny program w tv i tak oto zainspirowana (niekoniecznie daniami przyrządzanymi w programie) postanowiłam uraczyć domowników porannymi naleśnikami.
Kiedy robię naleśniki nie skupiam się na odmierzaniu składników. Moja teściowa robi naleśniki z ogromnej ilości jajek, a ja wbijam (wprawdzie robię zawsze mniejsze ilości niż ona; jej naleśniki je się potem całymi dniami, co jest oczywiście cudowne, jednak ja jestem zbyt leniwa, by tyle czasu spędzać w kuchni stojąc przy patelniach) tylko dwa. Bazuję też na mleku i wodzie (jeśli mam, daję gazowaną). Ciasto naleśnikowe ma być w moim wydaniu ważne, ale nie ważniejsze niż to, co w środku, zatem powinno być elastyczne, miękkie i odpowiednio usmażone, ale nie takie, które skupia więcej uwagi na sobie.
Dzisiaj wszystko starannie odmierzyłam, a raczej zapisałam po wcześniejszym zwróceniu uwagi, ile czego.
Zatem na naleśniki, których wcale nie wychodzi tak mało, jak by mogło wskazywać na to moje lenistwo wzięłam:
- 2 szkl. mleka
- 2 jajka
- 1 i 3/4 szkl. mąki
- oliwę
- szczyptę soli i szczyptę cukru
Mleko, jajka (umieszczone w rondelku w dokładnie takiej kolejności) zmiksowałam dodając mąkę, sól i cukier. Na koniec dodałam oliwę i wymieszałam łyżką (już bez zmiksowania). Smażyłam (już bez użycia oliwy) na niewielkiej patelni teflonowej cienkie naleśniki.
Świetnie smakowały z plastrem białego sera i dżemem truskawkowym. Dla mniej słodkolubnych - z musem jabłkowym. Dla minimalistycznych łasuchów - z dużą kroplą płynnego miodu akacjowego.
2007-03-18 12:51:12
Wszystkie przepisy, Przystawki, Na słodko, Desery, Wegetariańskie, Naleśniki
Komentarze: 6

Twój komentarz